Wychowanie dzieci traktowała bardzo poważnie. Pisała do swej ciotki Bernardyny: „Módl się za mnie nadal o kierownictwo w tej bardzo ważnej kwestii wychowania, ponieważ to przede wszystkim poprzez uświęcenie siebie samej osiągnę łaski konieczne do uświęcenia moich dzieci i przysięgam Ci, Droga Ciociu, że wolę lektury, które tłumaczą jak dawać dzieciom pokarm pobożności. Wychowanie – przede wszystkim matczyne – jest o wiele bardziej wylewaniem własnej duszy niż programem nauczania”.
(fragment książki)


