Obraz rozkładu w protestantyzmie – Stanisław Trzeciak

35.00 

Książka nowa wydanie z 2025r. , ilość stron: 138, wymiar: 20,5cm. x14,5cm., okładki miękkie,

ISBN: 978-83-67650-47-2

Dodaj do ulubionych

Dostępność: Wysoka

Wysyłka w ciągu: 2 dni

Koszt dostawy od: 14.00 

Darmowa dostawa od: 350.00 

Nieszczęściem było Lutra, że bez powołania znalazł się w klasztornych murach, a większym jeszcze, iż okres życia jego przypadł w smutnym dla Kościoła czasie. Burzliwy duch jego, mimo umartwienia, postów i biczowań, nie znalazł w celi klasztornej spokoju. Z jednej więc ostateczności posunął się w drugą. Nad studium Pisma Świętego, którego nie rozumiał dobrze, szczególnie Listu do Rzymian, wytworzył sobie dziwne pojęcie o łasce Bożej. A był to raczej wir zamieszania, graniczący często już z rozpaczą.

W takim rozstroju duchowym, przy sporej dozie zarozumiałości, z naukowego sporu powoli przechodził w herezję. Znalazłszy się raz na prądzie antykościelnym, nie miał już siły oprzeć się ani cofnąć. Fale zwyrodniałego humanizmu, tchnące nienawiścią ku Kościołowi, porwały go z sobą i uniosły w dal od Kościoła.

Rewolucji kościelnej dały powód nadużycia w Kościele, a drogę jej utorowały nauki humanistyczne. W gruncie rzeczy była ona przeniesieniem humanizmu do Kościoła i religii. Zrywa więc z tradycją kościelną, chce Kościół zburzyć, a nowy postawić. Humaniści radośnie przyjęli Lutra i w większej części z nim się połączyli, przyspieszając gwałtowny wzrost i rozszerzenie jego nauki, chociaż „bohater narodowego ducha niemieckiego”, jak Dorner nazywa Lutra (l. c., s. 78), nie występował jasno ani otwarcie, a jego dwulicowe postępowanie z Rzymem wcale nie wyglądało na bohaterstwo. Bał się smutnej tragedii swoich pionierów – Husa, Savonaroli; wolał za to komedię. Naturalnie, skończył ożenkiem. To odpowiadało jego naturze, to było źródłem jego zaburzeń wewnętrznych i rozpaczy. To pierwszy i właściwy powód jego buntownictwa.

Legalność swego postępowania chciał Luter udowodnić na podstawie Pisma Świętego, którego jednak dobrze nie rozumiał – to przyznają bezstronni protestanci. Twierdzenie jego, że chce wrócić tylko Kościołowi prawdziwą apostolską naukę, jest błędnym i nieuzasadnionym, bo jego nauka nie ma żadnej łączności z nauką apostolską. Zgadzają się na to również protestanci (Hase, Polemik, t. 3, s. 213).

Nie do apostolskich, ale do abrahamowych raczej wrócił Luter czasów, pozwalając jednemu z możnych swych opiekunów nawet na dwużeństwo, by go tylko nie opuszczał…
ze wstępu autora